Ardant du Picq – Studium nad bitwą

Tyle szukania po sieci opisów czy mechaniki realnych bitew, a niedawno przez przypadek trafiłem na rewelacyjny materiał: Ardant du Picq – Studium nad bitwą. Przeczytałem na razie połowę i połowę przejrzałem w wersji angielskiej, która jest legalnie dostępna jako ebook.

Bitwa tam przedstawiona jest niczym innym jak jednym wielkim pojedynkiem na morale.

  • Walka wręcz? Praktycznie nie istnieje. Ofiary bitwy to zabici podczas pościgu i od broni dystansowej.
  • Szarże? Prawie zawsze kończą się ucieczką jednej ze stron zanim dojdzie do zetknięcia się stron. Ewentualnie dochodzi do zetknięcia, ale po wcześniejszym wyhamowaniu szarży.
  • Manewr? Służy tylko jako groźba działająca na morale i ma spowodować u wroga poczucie wyizolowania czy otoczenia.
  • Kontrola dowódcy nad żołnierzami? Nie istnieje pod silnym wrogim ostrzałem.
  • Przepychanie się i pchanie przednich szeregów przez tylne? Bajki. Nic nie popchnie przestraszonego człowieka do przodu, bo ten się prędzej położy niż da się wypchnąć tam, gdzie nie ma ochoty się znaleźć.
  • Ucieczka z pola bitwy? Pierwsi uciekają ci w ostatnich szeregach. Najpierw chcą niby zrobić miejsce dla cofających się przednich szeregów, ale potem instynkt ucieczki bierze nad nimi górę, bo nic ich przed tym nie powstrzymuje. I pociągają za sobą innych.

Ta książka nie wywróciła całkiem mojego wyobrażenia, ale zmieniła je gdzieś tak o 45 stopni.

Link do recenzji na portalu strategie.net.pl

Link do wersji angielskiej książki (po kliknięciu na additional formats pokazują się też wersje epub i mobi)

 

5 thoughts on “Ardant du Picq – Studium nad bitwą”

  1. Jeżeli morale jest faktycznie najistotniejszym czynnikiem taktycznym, to żadna zwycięska armia nie może obejść się beze mnie na polu bitwy. OK, już teraz rozumiem te dziecięce, megalomańskie wizje samego siebie, wygłaszającego płomienne mowy przywracające ducha bojowego i integrację żołnierzy, przy których nawet teksty Mela Gibsona się chowają. :D

    Hahahaha… :D

    1. W XIX wieku, przed wynalezieniem samolotu, dział dalekiego zasięgu, bitwy ciągle były podobne do bitew w starożytności, chociażby pod tym względem, że żołnierze widzieli siebie nawzajem (a przynajmniej słyszeli) i widzieli wroga, i nie mieli zmechanizowanego transportu czy zmechanizowanej broni. Teraz w typowej bitwie liczy się bardzo czysta siła ognia, ale już w walkach partyzanckich czy miejskich ciągle obowiązują prawa opisane przez du Picqa.
      Oczywiście takie rzeczy jak zwiad, łączność czy gotowość bojowa liczą się zawsze.

      1. OK, dzięki za wyjaśnienia. A napiszesz może kiedyś notkę o specyfice I WŚ? Konkretniej o tym, z jakich powodów powodowała tak wielkie straty w ludziach za cenę niewielkich korzyści terytorialnych – jakie było ratio prowadzenia takich walk? Bo gdzieś tam znalazłem kiedyś tezę, że to było spowodowane nieprzystającym stanem wiedzy i poziomu techniki. Chciano walczyć zgodnie z dawnymi przyzwyczajeniami, po staremu, ale z nową bronią dało to taki właśnie chory skutek.

        Prawda to, czy ktoś po prostu chciał się popisać takim błyskotliwym stwierdzeniem?

    2. Nie lubię zbytnio tematu I WŚ, zawsze wolałem starożytność, średniowiecze i Wojny Napoleońskie. W grach jest tak, że czasami specyfika scenariusza albo wybrane opcje sprawiają, że po prostu wojna zamienia się w przepychankę bez żadnej taktyki, gdzie liczą się możliwości produkcyjne. Skoro może się tak zdarzyć w grach, to w rzeczywistości pewnie też. XD Dziwne by było, gdyby podobne błędy na froncie zachodnim popełnili zarówno Francuzi jak i Niemcy, przecież oni walczyli prawie ciągle w rożnych miejscach świata, wiec nie byli jakoś ograniczeni w sztuce wojennej. Musiałbym wiedzieć o co dokładnie chodziło tamtemu gościowi. O plany operacyjne? System szkolenia dowódców i taktykę?
      Front wschodni wyglądał inaczej, więcej terenu, większe odległości i więcej strategicznych manewrów.

      1. Madlock:

        Musiałbym wiedzieć o co dokładnie chodziło tamtemu gościowi. O plany operacyjne? System szkolenia dowódców i taktykę?

        Teraz już do tego nie dojdę, bo nie pamiętam u kogo to czytałem – prawdopodobnie system szkolenia i taktykę. Teraz jednak, zupełnie nieoczekiwanie, znalazłem u konserw taki ustęp:

        „Jak wiadomo jednym z założeń taktycznych kajzerowskiego Sztabu Generalnego było stwierdzenie, że Niemcy w krótkiej perspektywie czasowej dysponują większymi rezerwami kadrowymi niż alianci, natomiast z czasem ta sytuacja będzie zmieniać się na ich niekorzyść. Stąd wzięła się decyzja o podjęciu boju na wyniszczenie pod Verdun. W przełożeniu na realia polskiej sceny politycznej rolę von Falkenhayna wziął na siebie Leszek Miller.”

        http://www.konserwatyzm.pl/artykul/12414/verdun-lewicy-pilawce-prawicy

        Mnie tam nie wiadomo. Nie znam się, ale może faktycznie przyczyny były inne i było to celowe zachowanie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s