Linux Debian 7.5 LXDE (Wheezy, stable) – pierwsze wrażenia i konfiguracja

Jeśli komuś nie podoba się tematyka linuksowa, to nie musi tego czytać. Na górze są kategorie i można czytać tylko to, co się chce. Gorzej z otrzymywaniem powiadomień o nowych wpisach, ale tu już nie poradzę. Nie moja wina, że twórcy silników blogów i programów powiadamiających są tak niekumaci. Mnie też wkurza to, że nie mogę subskrybować tylko wybranych kategorii na różnych stronach.

Nigdy dotąd nie używałem samego Debiana, a jedynie jego pochodnych: Ubuntu i Mint. O Debianie myślałem zawsze jako o systemie nieprzyjaznym dla użytkownika, bez graficznych konfiguratorów i wyjątkowo wyczulonym na oprogramowanie zamknięte, przez co nie zawiera nawet kodeków do odtwarzania plików mp3. Dlaczego zatem zdecydowałem się go zainstalować? Bo jest w rekomendowanych systemach na stronie prism-break.org. Nie rekomendują tam Ubuntu ani, co mnie zdziwiło, Minta. Jestem tylko zwykłym lamerem, więc uwierzyłem im i sięgnąłem po Debiana.

Najpierw ponarzekam na stronę debian.org. Kilka minut chyba szukałem linku do obrazów płyt, a potem pomyliłem wersje i ściągnąłem stable zamiast testing.

Proces instalacji był bezproblemowy. Mogłem nawet wybrać miejsce instalacji GRUBa i gdy wybrałem nietypowo drugą partycję zamiast MBR, to tam się to zainstalowało i nic nie trzeba było poprawiać (a miałem już z tym problemy na Ubuntu i Mincie).

Przyczepię się do dwóch rzeczy, które mogłyby być lepsze:

  1. Dziwne menu instalacji, gdzie żeby zainstalować inne środowisko graficzne niż GNOME3 (nawet nie napisali, że takie będzie domyślne środowisko) trzeba się przedzierać przez opcje zaawansowane. Wielu użytkowników odstraszy sama nazwa „zaawansowane”. Wybór środowiska graficznego powinien następować w trakcie instalacji, tam gdzie wybiera się zastawy pakietów.
  2. Brak przyjaznego narzędzia partycjującego dysk.

A jaki jest ten kontrowersyjny GNOME3? Moje skromne zdanie jest takie, że albo jest źle zaprojektowany, albo jego zalety wychodzą dopiero przy tabletach. Ja jestem użytkownikiem starej daty, używam niedotykowego laptopa i myszy. Dlatego skasowałem Debiana i zainstalowałem jeszcze raz, tym razem wybierając środowisko LXDE. Początkowo chciałem zmienić środowisko bez reinstalacji systemu, ale wolałem mieć pewność, że nie zostaną mi jakieś śmieci w systemie i pełno programów z GNOME, więc po lamersku zrobiłem reinstall.

Zainstalowałem wersję językową angielską, ponieważ mogę dzięki temu łatwiej szukać w internecie rozwiązań różnych problemów.

Zaraz po instalacji zalecam zrobić:

Lepsze autouzupełnianie w konsoli:

# nano /etc/bash.bashrc

i odkomentować 7 linii po „enable bash completion in interactive shells”.

Teraz zainstalować polski słownik:

# aptitude install myspell-pl

W przeglądarce internetowej Iceweasel będzie teraz polski słownik do wyboru. Żeby był on też w Libreoffice, najlepiej w opcjach wybrać polski język jako domyslny język dokumentów.

Teraz zmiany w liście repozytoriów:

# nano /etc/apt/sources.list

i skasować albo zakomentować wpis z płytą DVD, czy tam CD.

I dopisać na końcu innych wpisów contrib i non-free, żeby mieć więcej pakietów, tyle że niewolnych (np. flasha).

No i w końcu:

# aptitude update
# aptitude upgrade

Teraz zmusić touchpad, żeby miał scroll i lewy klik po „tapnięciu”:

# cd /usr/share/X11/
# cp --parents xorg.conf.d/50-synaptics.conf /etc/X11/
# nano /etc/X11/xorg.conf.d/50-synaptics.conf

i po liniach fragmencie:

Identifier "touchpad catchall"
Driver "synaptics"
MatchIsTouchpad "on"

dopisać linie:

Option "TapButton1" "1"
Option "VertEdgeScroll" "1"

Zmiana ta zadziała po przelogowaniu się do LXDE.

Flash:

Filmiki w internecie działały kiepsko albo nie działały w ogóle. Eksperymenty z gnash i lightspark nie przyniosły zadowalających rezultatów. Zostałem więc zmuszony do instalacji flasha:

# aptitude install flashplugin-nonfree

Odtwarzacz muzyki:

Wersja LXDE Debiana oferuje tylko program LXMusic, który jest bardzo ubogi i nie zadowoli żadnego posiadacza więcej niż jednej płyty z muzyką. Odtwarza formaty ogg i mp3, ale nie flac, co już w ogóle jest skandalem. Wywaliłem i zainstalowałem jakiś audacious.

# aptitude purge lxmusic
# aptitude install audacious

Też badziewny, ale zajmuje 10 razy mniej miejsca niż banshee czy rhytmbox. Trzeba będzie rozejrzeć się za czymś lepszym później.

Wersja stable mi nie wystarcza

Niestety okazało się, że potrzebuję nowszych wersji programów z wersji testing  (aktualnie jessie) i muszę przejść na nowszą wersję. Jak wiadomo system może tego nie przeżyć. Jeśli przeżyje, to będę ulepszał system dalej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s