Dominions 3 – pierwszy duel, część trzecia

W końcu długo oczekiwany (wiem to po licznych mailach od Was) odcinek. Niech to będzie prezent ode mnie na święta.

Nie pamiętam na czym skończyłem część drugą.

Aa, już wiem. Zostałem zaatakowany. Z dwóch kierunków.

Sytuacja w 15 turze

A – Tutaj odbył się bitwa spotkaniowa. A dokładniej, to prawie cała moja armia napotkała jedną z armii Abysii.

Ponieważ jest to bitwa dosyć duża bitwa, gdzie obie strony mają sporo jednostek, przyjrzyjmy się jej z bliska. I spróbujmy dowiedzieć się, dlaczego tak pomyślnie się dla mnie ułożyła. Na pewno głównie dzięki mojej  przewadze liczebnej w rejonie północnego przejścia. Im większa przewaga, tym mniej ponosi się strat.

Wojska przeciwnika. Od lewej: Jakiś dowódca, sześciu skrzydlatych Demonbredów, spowici dymem piechociarze Abysii (co mnie zaskoczyło, to fakt, że przeciwnik nie używa tu świętych jednostek) i wysunięty na czoło jakiś ranny piechur, który ma za zadanie wycofać się od razu i ściągnąć na siebie mój ostrzał. On jako jedyny przeżyje spośród zwykłych żołnierzy Abysii.

I moje wojska. Na skrzydłach oczywiście jazda. Nieco bardziej w środku różne rodzaje piechoty. W centrum linii mam kuszników i amazonki, czyli jednostki strzelające, oraz nieco piechoty złożonej z jednostek tzw. neutralnych, czy niepodległych, a tak naprawdę to są to rdzenni mieszkańcy podbitych przeze mnie prowincji. Na całym tym froncie umieściłem również kapłanów i magów, przemieszanych ze zwykłym wojskiem, którzy powinni ulepszyć nieco te jednostki czarami. Za nimi stoi reszta magów, kapłanów i nieco amazonek. Całkiem z tyłu dwóch dowódców bez żadnego znaczenia, po prostu mają nie zginać. Moim kusznikom wydałem rozkaz strzelania do jednostek latających, ponieważ Abysia ma tutaj magów z umiejętnością latania. Taki sam rozkaz dostało kilka czarodziejek-amazonek, którym dałem magiczne oczy i kusze. Wg mnie to taki trochę exploit, bo nie ma rozkazu atakowania lub ostrzeliwania dowódców, więc te latanie Demonbredów to trochę tez ich przekleństwo. Kapłani będą rzucać czar Iron Fear Not Fire, czyli częściową odporność na ogień i gorąco, działająca na niezbyt wielkim obszarze. Kowale i reszta magów (jakiś druid i kilku magusów) mają wolną wolę co do doboru czarów w tej bitwie.

Kowale na początku zaczęli rzucać Earth Might, czar zwiększający siłę pobliskich jednostek. Pierwsza salwa z ciężkich kusz zabiła jednego skrzydlatego maga. Inny został tak mocno ranny, że uciekł (zostało mu 2 HP i rana Battle Fright, czyli lęk przed walką, a dokładniej to stała utrata kilku punktów morale).

Tak wyglądała pierwsza faza walki wręcz. Jazda miała rozkaz czekać dwie tury i tak się złożyło, że uderzyli zaraz po tym jak starła się piechota. Czyli cała armia uderzyła mniej więcej jednocześnie, wykorzystując tym samym swoją przewagę liczebną. Po chwili było już po wszystkim. Uderzenie od frontu i skrzydeł zmasakrowało nawet piechotę Abysii, która nie należy do słabej. Ich magowie nie mieli nawet dużo czasu, by postrzelać kulami ognia nie wspominając już o fakcie wymodlonej częściowej odporności części moich jednostek i nie najlepszej celności Abysiańskich magów, co jest jedną z cech ich rasy). Moi kowale, z tego co widziałem, parę razy strzelili z odłamków (słaby czar typu artyleryjskiego), ale zapewne z marnym skutkiem. Większość Demonbredów uciekła, poza jednym, który był zbyt wycieńczony rzucaniem czarów. W sumie więc zlikwidowałem dwóch magów, co jest niezłym wynikiem.

B – Oczywiście coś za coś. Tutaj straciłem kolejną prowincję, ponieważ nie wysłałem tam żadnego wojska.

C – Ale mam jeszcze atut w postaci Pretendenta. Zasięg trzech prowincji na turę pozwala mu przebierać w celach ataku. Tutaj oczywiście nie zdobędę zamku, ale zablokowałem go, przez co przeciwnik nie pobiera podatków i nie może rekrutować w tej turze. Na terytorium Abysii działają moi szpiedzy, powodując w różnych niespodziewanych miejscach zamieszki.

Tura 17

W poprzedniej turze ruszyłem wojskami z północy i Pretendentem na południe. Nie będę opisywał tego szczegółowo. W tej zaś turze zdołałem stoczyć dwie średniej wielkości bitwy z podzieloną i odciętą południową armią Abysii. Zdecydowanie przydała się tu mobilność mojego Pretendenta (do blokady dróg ucieczki wrogowi) i brak jakiejś armii rezerwowej u ognistej rasy, która mogłaby zmienić sytuację na mapie. Widać, że mają sporo wojska w swoim północnym zamku (symbol bitwy oznacza tam tylko złapanie mojego zwiadowcy), ale są dwie tury od moich ziem i jeśli będzie to ich jedyna armia, to raczej nic nie zdziała.

A – Tutaj zmiotłem przeciwnika. Jedna salwa z kusz i szarża ciężkiej jazdy i było po bitwie.

B – Tutaj niestety tylko przegoniłem i rozproszyłem wroga.

C – Tutaj znajdują się odcięte niedobitki ich południowej armii. W następnej turze będzie po nich.

19 tura

Sytuacja się ustabilizowała i jakby wróciła do punktu wyjścia. Dochody w złocie mamy mniej więcej równe. Obecnie mam nieco większe niż mój przeciwnik. Prawdopodobnie jest to zasługa tego, że mam więcej prowincji, bo podbiłem u siebie wszystko, a u Abysii widzę niepodbite jezioro, jaskinię i może jeszcze jedną prowincję w rogu mapy. Skale dominium mam nieco gorszą (1 poziom Death, podczas gdy Abysia ma 1 Grow), mam też o jeden zamek mniej. Mam więcej jednostek, jednak są one tańsze w utrzymaniu i produkcji. Abysia używa swoich magów (droższych niż moi) głównie do badania nowych czarów, ja do szukania gemów.

Wroga armia dopiero na północnej przełęczy, jednak ja mam tam w pobliżu już swoją wielką armię.

W poprzedniej turze mój Pretendent został znowu okaleczony. Spotkało go to, czego się obawiałem. Atakowałem niezbyt liczną armię Abysii. Tratowałem wrogie jednostki, a dwóch ich magów rzucało ciągle na Księcia czar Blindness. W końcu poszczęściło im się i czar przełamał moją obronę magiczną. Pretendent jest teraz całkowicie ślepy. Jego atak i obrona wynosi zero bez względu na przedmioty jakich by nie posiadał. Co ciekawe, nie przeszkadza mu to wcale tratować, bo tratowanie to tak naprawdę test na unik o stałym stopniu trudności. Bitwę wygrałem, bo zaraz po tym wróg uciekł. Dlatego broń do parowania dałem innej jednostce, a Black Steel Helmet zamieniłem na Horror Helmet, bo uznałem, że teraz muszę polegać już głównie na aurze strachu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s