CMBB – nocna masakra – pierwszy duel, cz. 2

Link do pierwszej cześci

Zamierzam pisać takie AAR-y jakie sam chciałbym czytać. Dlatego oszczędzę Wam nudnego opisywania każdej tury i w przyśpieszonym tempie polecimy do końca.

Nie ma bowiem nic ciekawego w przeważających liczebnie masach ruskiej piechoty. W tej grze nie ma bankowania, jest tylko atak i obrona. Ale strona atakująca dostaje więcej punktów na zakup jednostek, więc nie można powiedzieć, że broniący się ma tu przewagę.

W jedenastej turze został wbity pierwszy gwóźdź do mojej trumny. Na południowej krawędzi pola pszenicy widać mojego  Stuga III i jakichś ruskich piechociarzy. Nie wiem co rozwaliło Stuga, bo załoga siedziała zamknięta w środku i pole widzenia mieli bardzo małe. Prawdopodobnie był to granat lub koktajl mołotowa.

Ale w północnej części mapy też nie było lepiej, mimo że miałem tam więcej jednostek i walącego w coś non stop Panzera III. W ogóle to za wyjątkiem tego czołgu nie było już za bardzo komu wydawać rozkazów, bo prawie cała moja piechota leżała spanikowana lub co gorsza uciekała i nie reagowała na rozkazy. Gdyby wtedy przeciwnik nakazał swoim szturm, przeszedłby pewnie bez problemu.

I w końcu wszystkie flagi zmieniły się na czerwone sztandary. Ostatnim rozpaczliwym posunięciem rzuciłem Panzera III na południową, najlepiej punktowaną, flagę. Jej odbicie dałoby mi prawdopodobnie remis, lub może nawet jakieś minimalne zwycięstwo. Jednak żeby tam dojechać, musiałem minąć różne zagajniki w niebezpiecznie bliskiej odległości.

No i oczywiście się nie udało. Ten czołg już wcześniej dostał koktajlem i stracił nawet czołgistę w wieży. Nie miał więc kto obserwować okolicy i pojazd był praktycznie ślepy. Zaraz po tym poddałem się, bo dalsza gra nie miała sensu. W sumie dotrwałem do 19 tury.

Podsumowanie

Nie będę zwalał wszystkiego na balans gry i na rzekomą przewagę Rosjan w roku 42 (tak tylko przypadkiem o tym wspominam XD). Popełniłem błędy i to zarówno strategiczne jak i taktyczne.

Po pierwsze, powinienem wiedzieć, że będzie noc. Można to poznać po tym, że nie można kupować lotnictwa. Po drugie, powinienem wiedzieć co noc oznacza. Teraz wiem, że wzrasta wtedy rola zwykłej piechoty, a maleje wszystkiego innego. Przeciwnik kupił samą zwykłą piechotę, a miał ją tanią jak barszcz i to jeszcze z koktajlami mołotowa na wyposażeniu. Moich 6 drużyn piechoty miało się bronić przed ponad 30.

Zdecydowanie źle ustawiłem działo p-panc, było zbyt narażone na rush piechoty. Jeden moździerz również, bo zapomniałem, że ta broń ma coś takiego jak zasięg minimalny ( w połączeniu z ograniczoną widocznością i niedoborem dowódców, bo kupiłem plutony pojedynczo, w ogóle użyteczność moździerzy była nie za dobra).

I oczywiście głupie wpadki z czołgami. Teraz już wiem, że nie należy nimi podjeżdżać na taką bliskość piechoty (około 30 metrów).

1 thought on “CMBB – nocna masakra – pierwszy duel, cz. 2”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s