Trzy skrajne strategie

Część gier dopuszcza jedynie dwie pierwsze strategie, ale dobre i realistyczne gry pozwalają na trzy, czyli pełen zestaw.

Rush

Budujemy jednostki ofensywne. Nasz cel to zaatakować kogoś szybko z zaskoczenia i na tyle mocno, by zniszczyć go kompletnie i przejąć jego zasoby. Zaniedbujemy obronę i ekonomię. Ewentualne badania prowadzimy tylko po to, by szybko wynaleźć jakieś technologie, dzięki którym atak będzie mocniejszy. Jeśli kogoś szybko nie zaatakujemy, nasze jednostki wkrótce staną się przestarzałe, a ekonomia nierozwinięta i z myśliwego zamieniamy się w zwierzynę. Jeśli zaatakujemy i zwyciężymy, osiągamy przewagę nad innymi dzięki przejętym zasobom. Ryzykowna strategia, można odpaść z gry już na początku, jeśli nasz atak się nie uda.

Turtling

Przeciwieństwo rushu. Stawiamy na obronę, czyli budujemy jednostki typowo obronne, mury, i co tam oferuje dana gra. Nasz cel to rozbijać ataki i zniechęcać innych do napaści na nas. Turtlowanie jest tańsze niż rush i daje nam możliwość jako takiego rozwoju technologicznego i ekonomicznego. Walka w obronie daje nam również czas – zanim przeciwnik dojdzie do serca naszego terytorium, mamy czas na ostatnie poprawki w naszej machinie obronnej.  Nasze bazy produkcyjne są bliżej i możemy szybciej reagować, dostarczając na front odpowiednie dla danej potrzeby jednostki. Strategia bardzo bezpieczna, zwłaszcza na początku gry, ale najczęściej skutkująca słabością w późniejszym etapie gry.

Banking

Nie wiem czy ta nazwa jest odpowiednia, spotkałem się z nią w grze The Battle for Wesnoth. Strategia ta polega na inwestowaniu w ekonomię i ewentualne badania, zamiast w jednostki (akurat w Wesnoth oznacza to jedynie wstrzymywanie się z rekrutacją, bo badań i rozbudowy ekonomii tam nie ma). W wielu grach daje to dodatkowe korzyści, np. przez fakt, że nie ponosimy kosztów utrzymania wojsk. Inną nazwą, która ma podobne znaczenie jest „hipertechowanie” – termin używany przez graczy Europa Universalis. Strategia ta jest ryzykowna, bo świadomie osłabiamy się na początku, z nadzieją, że da nam to zyski w przyszłości.

Między tymi strategiami zachodzi relacja jak w papier-kamień-nożyce.

Rusher pokonuje bezbronnego bankiera. Bankier wygrywa z turtlerem, bo nie buduje zbędnej obrony. Z kolei turtling okazuje się nie do przejścia dla rushera.

W środku utworzonego trójkąta, pomiędzy tymi skrajnościami, jest niezliczona ilość strategii pośrednich.

Przedstawione strategie dotyczą początku gry (debiutu – jak to się określa w szachach). W grze środkowej najczęściej nie da się wyróżnić jednej strategii dla całych naszych sił, w pewnych miejscach należy się bronić, w innych atakować, jeszcze inne pozostawiać niebronionymi. Są momenty walki i rozwoju ekonomicznego. Na tym polega ekonomia sił, którą chciałbym omówić kiedyś szczegółowo.

9 thoughts on “Trzy skrajne strategie”

  1. Coraz bardziej podoba mi się ten teoretyczny sposób w jaki zajmujesz się tematyką gier. Nigdy jakoś nie systematyzowałem wiedzy z tej dziedziny i traktowałem sprawę na czuja. Patrząc na to, wychodzi, że ja mam ewidentnie skłonności turtlerskie, w niektórych grach nawet bankierskie („Ludzkie działanie w grach multiplayer” Ludwig von Microsoft :P). Lubię mieć wszystko pod ręką i nie rozciągać zbytnio swoich oddziałów. Chociaż zdarzają mi się rushe, zwłaszcza gdy staram się urozmaicić .

    Z drugiej strony, przytrafiła mi się sytuacja, w której w jakimś RTSie poszedłem na wymianę ciosów, pozostawiając swoją infrastrukturę na pastwę wroga, tylko po to by zniszczyć jego siedlisko. Ale wtedy to szaleństwo było zaplanowane – ukryłem w zupełnie innym miejscu kilku robotników, którzy mieli zająć się „nowym początkiem”. Przeciwnik oczywiście sądził, że skoro lubię siedzieć na dupie i zbytnio nie rozciągam infrastruktury, to poza moim ufortyfikowanym niemalże „bunkrem” niczego nie mam.

    Obaj najwyraźniej byliśmy już zmęczeni tą grą, poszliśmy na wzajemne wyniszczenie zaplecza, po którym miała nastąpić ostateczna bitwa, po jakiej żadna ze stron nie mogłaby już rekrutować kolejnych jednostek. Pohasaliśmy sobie więc po ojczyznach, unikając starcia gdzieś pośrodku mapy, po czym stoczyliśmy „finalną bitwę”, którą minimalnie przegrałem. Kumplowi zostało parę jednostek i musiał się bardzo zdziwić, bo pomimo, że wytłukł wszystko o czym wiedział, gra się nie kończyła. Zaczął przeszukiwać mapę, po to by wreszcie natknąć się na osobną placówkę z własnym najprostszym zapleczem. Z kilkoma najprostszymi jednostkami bojowymi. Pokonał i je, ale nim zdążył zburzyć baraki, kolejni pojedynczy rekruci opuszczający ich budynek nadwątlali siły witalne agresorów.

    Ostateczny cios unicestwienia, zabijający ostatniego żołnierza wroga zadałem najsłabszą jednostką – robotnikiem, nadając tym samym rozgrywce socjalistycznego charakteru. Wyklęty lud wirtualnej ziemi powstał i spuścił łomot hardemu rywalowi.

    To się wciąż zalicza jako turtling? Turtling outsourcingowy? Decentralistyczny?

  2. Generalnie miał to być opis strategii jakie można przyjąć na starcie gry. Teraz widzę, że to zasada uniwersalna gier wojennych i innych, gdzie mozna używać ataku, obrony i ekonomii. Bankujesz, to ja atakuję, zaczynasz turtlować, to ja bankuję itd. Zdałem sobie z tego sprawę gdy oglądałem replay z Wesnotha, gdzie jeden z lepszych graczy (Rigor – jakby kogoś interesowało) podręcznikowo przebankował gracza, który kampował (tam zamiast turtlowanie, przyjęła się nazwa kampowanie). Potem na forum była dyskusja czy bankowanie nie jest overpowered XD.

    To co zastosowałeś to był TURTLING z małą inwestycją (BANKOWANIE) w nową bazę. Robiąc ją, osłabiłeś tą starą, a ta nowa sama w sobie też była na początku słaba. Ale ukryłeś ją za pomocą PODSTĘPU. XD

  3. Generalnie miał to być opis strategii jakie można przyjąć na starcie gry. Teraz widzę, że to zasada uniwersalna gier wojennych i innych, gdzie mozna używać ataku, obrony i ekonomii. Bankujesz, to ja atakuję, zaczynasz turtlować, to ja bankuję itd.

    Też tak sądzę, ale to akurat zależy jeszcze od charakteru gry. Jeśli jest mało surowców, bądź toczy się na ograniczonym terenie czy czasie, nie za bardzo masz możliwość zmiany strategii. Bo i sama jej zmiana jest inwestycją. Natomiast jeśli takich ograniczeń nie ma, pojawia się miejsce na elastyczność. Teoretycznie można zasadzić się w kilku miejscach i grać mieszanymi strategiami: w jednym miejscu turtlujesz, w innym bankujesz, a z innego wyprowadzasz rushe. W pewnym sensie ma to miejsce w grach z sojuszami, gdzie zawodnicy walczący dla jednej ze stron, mogą dywersyfikować wydatki i dzielić się obowiązkami. Ty bankujesz, ja zapewniam Ci ochronę, bądź związuje przeciwnika walką, dając Ci czas na rozwój, po którym przejmiesz inicjatywę i dokończysz dzieła zniszczenia.

    Ale ukryłeś ją za pomocą PODSTĘPU. XD

    Wielkie słowa. Wykorzystałem po prostu swoją reputację, zdobytą w poprzednich rozgrywkach i zagrałem częściowo wbrew niej. Skoro i reputacja jest jakimś kapitałem, w jaki można mimowolnie inwestować, to można go też kiedyś spieniężyć. To nie moja wina, że ludzie się przyzwyczają. Podstęp wskazuje na jakiś rodzaj naganności moralnej.

    Faktycznie, jednak brakuje na tym diagramie PODSTĘPINGU, który opierałby się o taki styl grania: http://www.sirlin.net/ptw-book/the-snakes.html

    Lubię gdy gra transcenduje poza siebie samą, do realnego świata. Wspominałem wcześniej o planowaniu sojuszy i prowadzeniu rozmów pokojowych przy kolacjach. Dlaczego nie wykorzystywać wiedzy o kimś bądź wiedzy o nas samych płynącej także spoza przebiegu rozgrywki? Trzymam się swojej zasady „im wcześniejsze rozpoznanie, tym lepsze”. Prawdziwym PODSTĘPINGIEM byłoby dosypanie komuś środka na przeczyszczenie przed partią gry.

  4. Wybacz, ale mój święty trójkąt strategii jest kompletny i niczego mu nie brakuje XD. Oczywiście sztuka wojenna to również inne rzeczy, np. właśnie podstępy (czy zaskoczenie, jak zwał tak zwał) ale one są jakby w innym wymiarze matrycy i mogą, a nawet powinny, być stosowane niezależnie od strategii ogólnej.

    Te typki opisani w rozdziale The Snakes nie zachowują się sportowo, ja staram się nie przenosić gier do życia, a jak ktoś mi podpada głupim zachowaniem podczas gier, to staram się z kimś takim nie grać. Ale lubię oglądać jak grają, bo mają często niezłe teksty XD, no i bez takich osób robi się nudno.

  5. Typki z rozdziału The Snakes kojarzą mi się z zachowaniami Jose Mourinho. Dla niego mecze rozpoczynają się nie od pierwszego gwizdka sędziego, a już dzień wcześniej, na konferencjach prasowych, na których to nagminnie stosuje swoje ‚mind games’, a to spychając odpowiedzialność za prowadzenie gry na stronę przeciwną, a to niepochlebnie wyrażając się o jednym z piłkarzy rywala. Czasem, gdy się tego nadużywa, zwraca się to przeciwko stosującym takie techniki.

    Święty trójkąt strategii może i jest kompletny, ale mógłby być wpisany w inną figurę, w jakiej znalazłyby się rzeczy z „innego wymiaru matrycy”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s