ATG, raport z pola bitwy, odcinek 1

Część pierwsza

Zaprezentuję Wam teraz relację prawie na żywo z gry 1 vs 1 w Advanced Tactics Gold. Nick mojego przeciwnika nikomu nie jest tu chyba do niczego potrzebny. Mam nadzieję, że nie znajdzie on jakimś cudem tego opisu, bo miałoby to dla mnie gorsze skutki niż rozszyfrowanie Enigmy dla Niemców XD. Wraz z postępami w grze, będą tu dodawane kolejne wpisy. To PBEM, więc prędkość wynosić powinna 1 turę na dzień.

Mapa mała, nie-lustrzana, czysto lądowa, całun, kosztowne badania, stone age (rozpoczynamy bez zaawansowanej broni, czyli czołgów, samolotów itd.). Najważniejszy dla balansu jest fakt nie ustawienia symetrycznej mapy, przez co na pewno jeden będzie miał przewagę, najpewniej o jedno miasto więcej. Mapa jest mała, więc może to być tym bardziej odczuwalne. No ale to gra „for fun”, a nie żaden turniej.

Dodatkową atrakcją, która jeszcze bardziej zwiększa czynnik losowości, jest ustawienie na mapie tzw. skrzynek. Po wejściu na taki obiekt możemy znaleźć laboratorium badawcze, obóz najemników albo zupełnie samodzielną i wrogą frakcję rebeliantów, sterowaną przez AI.

Reszta ustawień chyba w normie.

Pierwsza tura należała do mojego przeciwnika, który gra tutaj Chińczykami. Moja frakcja to Anglosasi. Myślę, że daje mi to lekką przewagę, ale kto wie? Może tania, chińska milicja zakryje czapkami moich elitarnych rangersów? Jako dodatkową zasadę przyjęliśmy, że gracz rozpoczynający (w tym wypadku mój przeciwnik) musi wypowiedzieć wojnę do 5 tury włącznie. Nie można walczyć, dopóki któraś ze stron nie wypowie wojny, co wiąże się z wydaniem pewnej sumy political points (PP). Gdybym jednak ja chciał rozpocząć wojnę wcześniej, to wolno mi to zrobić.

Jednak nie sądzę, by ktokolwiek z nas był tak szybko naprawdę gotowy. Wprawdzie mapa jest mała, ale startujemy od jednego miasta. Każde nowe zajęte przez nas miasto potrzebuje kilku tur, by osiągnąć pełną wydajność produkcyjną. Sądzę więc, że przeciwnik wypowie wojnę najpóźniej jak się da, czyli w piątej turze.

Advanced Tactics Gold

Wyżej widzimy moją sytuację po 2 turach. Zdjęcie obejmuje zachodnią połowę mapy, na wschodzie jest obszar tej samej wielkości, gdzie kryje się przeciwnik. Obstawiam, że jeszcze ze 2 tury minie, nim zobaczę jakąkolwiek jego jednostkę.

Stworzyłem zaczątki 3 dywizji, które obejmą cały front. Na razie jednak ich zadaniem jest przede wszystkim eksploracja terenu. Muszę wiedzieć czego mam ewentualnie bronić i jak biegną linie dróg. Bez tego nie ma sensu wymyślać jeszcze strategii. Produkuję głównie PP potrzebne na badania. Atak samą piechotą nie ma sensu, jest za wolna, obrońca od razu przerzuci odpowiednie siły do zagrożonego obszaru. Kawaleria byłaby lepsza, ale taka szarża to chyba za duże ryzyko. Za to po wynalezieniu czołgów możliwy jest już zabójczy tank-rush i tego bym się raczej spodziewał po przeciwniku.

Część druga

Imperium Smoka wypowiedziało mi wojnę już w trzeciej turze. Tego się nie spodziewałem. Najlepiej będzie założyć, że przeciwnik chce mnie zaatakować samochodami pancernymi, które są dość tanie w badaniach. Ja zdołałem zakumulować tyle PP, że mogę sobie pozwolić na odkrycie czołgów, jednego z typów samolotów (myśliwce, bombowce poziome i nurkujące), artylerii lub pomniejszych ulepszeń piechoty.

Najlepszym wg mnie wyjściem jest teraz wybór czołgów i ich natychmiastowa produkcja. Pierwsza partia lekkich tanków pójdzie do dywizji środkowej, jako że jest to dywizja środkowa i będzie mogła zareagować na największym obszarze. Nie spodziewam się już teraz żadnej straceńczej szarży ze strony przeciwnika, ale trzeba wszystko brać pod uwagę. Zwłaszcza, że ta pierwsza partia czołgów wyczerpie cały mój zapas rudy. Dalsza produkcja ciężkiego sprzętu będzie wolniejsza, dopóki nie zajmę nowych kopalni lub nie ulepszę starych.

Po trzeciej turze

Okazuje się, że sieć dróg biegnie dalej. Te drogi to równocześnie linie kolejowe. Po tych liniach idzie zaopatrzenie i można po nich łatwo przerzucać wojsko. Moje pierwsze „podboje” polegały na wysłaniu we wszystkie strony samych lokomotyw XD.

Widać tutaj już wyrażniej moje 3 dywizje. Dywizja Blood na północy, Iron w centrum (to oni dostaną w następnej turze nowe czołgi) i Fire na południu. Grunt to dobre nazwy XD. Centum tyłów zajmuje Supreme HQ, które zajmuje się gromadzeniem zaopatrzenia i kolejowym transportem strategicznym.

Tura czwarta
Tura czwarta

Przeciwnik goni z turami, że jestem zmuszony napisać już o czwartej turze. Mamy kontakt. Jak na razie moje zdolności prekogniczne okazują się nic nie warte, ale pozwolę sobie przewidzieć, że teraz już będzie walka na całego i poniosę pierwsze straty. Wróg nadjechał obiema liniami kolejowymi, musiał mieć krótszą drogę ze swojej stolicy, co razem z pierwszym ruchem dało mu znaczną przewagę szybkości. Niestety zabrakło mi ruchów, by zaatakować jego rajdowców, na froncie północnym nawet nie zdołałem się zbliżyć na tyle, by rozpoznać jego jednostki.

Miałem dylemat, gdzie rzucić moją „żelazną” dywizję pancerną: na północ czy na południe. Wybrałem to pierwsze, ze względu na krótszą drogę, na południu musiałbym omijać góry, albo najechać na skrzynkę, a nie chcę sobie stworzyć rebeliantów pod nosem.

Główna część produkcji powędruje tym razem na południe. Czerwona Dywizja Blood, niestety poczeka jeszcze na posiłki, jest za daleko od linii frontu.

Część trzecia

Piąta tura. Loguję się do gry i widzę to:

Pierwsza krew

To duże straty, nie żadne potyczki przygraniczne. Przeciwnik zastosował Armoured Car Rush na południowej linii. Do tego widzę, że towarzyszą mu najemnicy. Musiał odkryć gdzieś u siebie ich obóz. Najemnicy to piechota lepsza nawet od moich rangersów, a do tego ich obóz to nie możliwość ich kupowania, to po prostu dodatkowe 40 najemników na turę (o ile znalazł tylko jeden ich obóz).

Północna linia kolejowa

Na północy przeciwnik rzucił się na mój oddziałek kawalerii, który wysunąłem, bo miałem nadzieję, że wybadam przeciwnika. W ten sposób wybadałem przeciwnika bojem i dodatkowo wystawiłem go sobie na uderzenie z południa. Moi „Żelazni” uderzyli na, chyba nie spodziewający się ataku, pociąg, wyładowany piechotą. Z pogromu ocalało kilku piechurów, zostali oni odcięci od świata i pewnie zginą niedługo. Ja nie poniosłem żadnych strat i Iron HQ jest gotowe do dalszej drogi. Mogę ruszyć na najbliższe chińskie miasto Pingshin, które już widać, albo skręcić na południe i zajść od boku grupę samochodów pancernych.

Południowa linia kolejowa

Na południu nie było tak wesoło. To tutaj wróg skierował swój główny atak i wozami pancernymi (dobrze koszą piechotę), wspartymi najemnikami, zniszczył mój pociąg z piechotą oraz kilku kawalerzystów i jeepy, robiące za zwiad. Przeciwnik odkrył również skrzynkę i oczywiście jest tam miasto rebeliantów. Nie ma wątpliwości, że to ja wylosowałem gorszą stronę mapy. Chociaż może nie jest tak źle. Rebelianci mogą atakować nas obu, a teraz najbliżej ich jest mój oponent. Już nawet zdążyli zniszczyć lokomotywę i 3 żołnierzy, którzy ich odkryli XD.

Zastanawiałem się czy Fire Division ma teraz kontratakować, stać czy cofnąć się. Wybrałem atak, ponieważ miałem już tam 3 czołgi, przeciwnik zaś sporo AC (Armoured Car) i przewagę w zwiadzie. Jeśli chciałem zniszczyć trochę puszek to właśnie teraz, ponieważ wróg sam się nie rzuci samochodami na moje czołgi. Zniszczyłem 2 AC, trochę najemników i sztabowców. Po mojej stronie zginęło dużo rangersów. Ekonomicznie poniosłem stratę, ale AC wroga mają teraz niską gotowość bojową. Pewnie w następnej turze zaatakuje świeżymi wozami, ale tym razem nie będzie bezkarny, bo napotka czołgi, a do tego grozi mu odcięcie od północy.

Myślę, że przez 2 tury nie napotkam czołgów przeciwnika. Swoje PP musiał on wydać na wynalezienie AC i wypowiedzenie wojny (i standardową rozbudowę organizacyjną jednostek).

Szósta tura. Katastrofa na południu. Długo nie grałem i zapomniałem o ważnej zasadzie: posiłki dywizja dostaje dopiero po turze przeciwnika. A przeciwnik otoczył moich „ognistych” i nie dość, że swoimi 9 AC i przegiętymi najemnikami zniszczył mi 2 z 3 czołgów (i kupę piechoty), to jeszcze Fire HQ nie dostało nowych jednostek, zostały one w magazynach miast. Sytuacja jest kiepska, ta dywizja będzie prawdopodobnie stracona.

Katastrofa na południu

Jednak jakoś udało mi się ewakuować te niedobitki do najbliższego miasta. Cała nadzieja, że przeciwnik rzuci się dalej po linii kolejowej. Mam zamiar sformować nową dywizję pancerną i odciąć jego pogoń, ale jeśli będzie ostrożny, to może się to nie udać.

Po szóstej turze

Niestety nie udało się odciąć jego AC. Absurdalnie zaciekła obrona jego najemników mi w tym przeszkodziła.

Absurd

Nie mam szczęścia w tej grze.

2 thoughts on “ATG, raport z pola bitwy, odcinek 1”

  1. Cieszę się, że komuś się spodobało. Niestety mojemu przeciwnikowi wypadł jakiś wyjazd i rewanż (być może na bardziej wyrównanej mapie) musi poczekać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s